Jak ograniczyć populacje omacnicy
Omacnica prosowianka – musimy nauczyć się z nią żyć Omacnica prosowianka (Ostrinia nubilalis Hbn.) jest obecnie pod względem znaczenia gospodarczego najważniejszym szkodnikiem żerującym na kukurydzy. Jest to polifag, żerujący również na innych roślinach uprawnych i dzikorosnących, jednak w naszej strefie klimatycznej największe szkody powoduje w uprawie kukurydzy, szczególnie tej, przeznaczonej do zbioru na ziarno. Na pytanie jak zwalczać tego szkodnika coraz częściej słyszymy, że najprościej poprzez wprowadzenie do uprawy odmian genetycznie zmodyfikowanych MON 810 (GMO) wskazując przy tym, że inne metody są albo mało skuteczne (metody biologiczne), albo trudne technicznie w zastosowaniu (oprysk insektycydami wysokiego łanu kukurydzy). Prawie przy tym zapominamy, że dobra praktyka rolnicza proponuje nam jeszcze metodę agrotechniczną. Ta metoda, stosowana z powodzeniem w Bawarii na południu Niemiec, polega na niszczeniu gąsienic omacnicy prosowianki w momencie, kiedy wgryzione u nasady łodyg roślin kukurydzy są przygotowane do przezimowania. Jeżeli na określonym obszarze, np. powiatu, wszyscy rolnicy zbiorą kukurydzę w krótkim czasie (ok. 2 tygodni), następnie w ciągu kilku dni dokładnie rozdrobnią ściernisko i wykonają orkę zimową, to ponad 90% gąsienic przygotowanych do przezimowania ulega zniszczeniu w czasie rozdrabniania łodyg lub ginie w następstwie dobrze wykonanej orki. Zanim w kolejnym sezonie wegetacyjnym pozostałe przy życiu kilka procent populacji omacnicy rozmnoży się na tyle aby osiągnąć próg szkodliwości ekonomicznej, następuje powtórzenie zabiegów agrotechnicznych i kolejne zredukowanie populacji szkodnika. Takie rozwiązanie wymaga jednak dużego zdyscyplinowania ze strony absolutnie wszystkich rolników uprawiających kukurydzę na określonym obszarze. Pozostawienie ścierniska choćby na jednej plantacji zniweczy trud pozostałych rolników, ponieważ w następnym roku szkodnik, który przezimował na tej plantacji, zasiedli nowe uprawy kukurydzy w promieniu kilkunastu kilometrów. Czy podobne rozwiązanie jest możliwe także w Polsce? Oczywiście, że tak, chociaż będzie to wymagać czasu oraz intensywnych działań edukacyjnych ze strony rolniczych służb doradczych oraz firm hodowlano – nasiennych. Jak dużo jest do zrobienia świadczy najlepiej fakt, że mamy koniec października i żniwa kukurydziane są już mocno zaawansowane, a tylko na nielicznych plantacjach wykonano po zbiorze rozdrobnienie ścierniska, o zimowej orce już nie wspominając. Pozostaje zaapelować do rolników aby w dobrze pojętym interesie własnym pamiętali, że przestrzeganie dobrej praktyki rolniczej pozwala uniknąć wielu zagrożeń na które są narażone ich uprawy. Prof. dr hab. Józef Adamczyk HR Smolice Sp. z o.o. Grupa IHAR kukurydza@hrsmolice.pl